Alarm biologiczny i panika w chilijskim MSZ
Do resortu przesłano paczkę z napisem "wąglik".
Pracownicy chilijskiego resortu spraw zagranicznych przeżyli chwile grozy, gdy w budynku ich ministerstwa ogłoszono alarm.
Istniało zagrożenie, że mogli zostać zarażeni wąglikiem - zarazkiem, który powoduje śmierć już po 2-3 dniach od zakażenia. Na szczęście okazało się, że ktoś zrobił im głupi żart - informuje gazeta.pl.
AMERYKANIE ZGUBILI GROŹNE BAKTERIE?>>
Po zbadaniu przesyłki, którą otrzymało we wtorek MSZ, Instytut Zdrowia Publicznego wykluczył w niej obecność jakichkolwiek zarazków, które można by uznać za broń biologiczną - gazeta cytuje wypowiedź pragnącego zachować anonimowość przedstawiciela władz.
PROSZEK W LISTACH WYSTRASZYŁ AMBASADY USA>>
Po znalezieniu przesyłki, na której widniał napis "wąglik", zamknięto budynek resortu dla interesantów. Ogłoszono alarm i wezwano odpowiednie służby, które zabezpieczyły przesyłkę.
Nie wiadomo na razie, kto jest autorem tego głupiego żartu.
-
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8149451,Chile_Falszywy_alarm_bioterrorystyczny__nie_ma_waglika.html
- http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8149451,Chile_Falszywy_alarm_bioterrorystyczny__nie_ma_waglika.html
5.48
4.37
3.44
Dodaj komentarz