Biletami na koncerty spekulują znani muzycy
Sezon festiwali to dla nich żniwa.
"Rzeczpospolita" do której tekstu odsyłamy, mówi wprost o skalpowaniu fanów. Choć to ostre słowa, jak inaczej traktować fakt, że w jawny sposób naciąga się fanów muzyki na bilety 10-krotnie droższe od nominalnej ceny.
Artystów na początku denerwowała sprzedaż biletów na ich koncerty po zawyżonych cenach. Protesty wobec takich praktyk nie dawały jednak rezultatu.
Dlatego coraz częściej menedżerowie gwiazd włączają się do spekulacyjnej gry. Mówi się o zakulisowych umowach z dystrybutorami w sprawie podziału zysków z dystrybucji wejściówek na aukcjach - donosi "Rzeczpospolita".
O kim mowa? Choćby o Miley Cyrus. Na jej ostatniej trasie koncertowej biletów w pierwszych 25 rzędach kupić nie było sposób.
Menedżerowie od razu wprowadzili je na wtórny rynek w cenie 300 dolarów, motywując, że chodzi o pakiet VIP z kolacją, drinkami i pamiątkami - zauważa "Rz".
Hipokryzję i bezczelność gwiazd najlepiej widać jednak w chwili, gdy sprzedają małą pulę najtańszych biletów na miejsca w pierwszych rzędach. Dokładnie tam, gdzie skierowane będą stadionowe kamery.
By nie grać dla rozpartych w fotelach bogaczy, bo taki widok nie sprzyja utrzymaniu dramaturgii rockowego show - tłumaczy gazeta.
Przybywająca do Polski grupa U2 też nie jest zbyt autentyczna w swojej kampanii wspomagania ofiar AIDS, gruźlicy i malarii.
Pieniądze będą pochodzić z aukcji, na których licytowane są wejściówki w cenie od 95 do 1350 euro. Bono nie mówi jednak wprost, że wspomniane 1350 euro trafi do kieszeni muzyków, na pomoc Afryce zaś tylko to, co wylicytują najbogatsi fani - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Nie inaczej robi zresztą kolejna odwiedzająca polskę gwiazda, Madonna. Skandal wybuchł także wokół biletów na niedoszłą trasę Michaela Jacksona. Sprzedano na nią 750 tys. biletów.
Przy okazji zwrotów wyszło na jaw, że duża część kart wstępu klasy VIP rozeszła się na licytacjach internetowych. Płacono do 10 tysięcy funtów - donosi "Rzeczpospolita".
A w Polsce? U nas spekuluje się relatywnie niewiele, ale to dlatego, że z punktu widzenia rynku muzycznego jesteśmy ubodzy. Ci którzy chcą przepłacić, mają jednak w czym wybierać.
Na przykład euroteam.net oferuje bilety na Madonnę w cenie od 120 do 190 euro. eBay.pl reklamujący się hasłem „niskie ceny” pośredniczy w sprzedaży wejściówek na Rammstein w Katowicach za 1161 zł, zaś na Madonnę - za 1900 zł - wylicza gazeta.
-
http://www.rp.pl/artykul/2,341789_Ostre_skalpowanie_fanow.html
- http://www.rp.pl/artykul/2,341789_Ostre_skalpowanie_fanow.html
5.37
4.33
3.39
Dodaj komentarz