Egzorcyści mają w Polsce coraz więcej roboty
"Polaków opanowały złe moce".
Ksiądz Janusz Czenczek, który wygania złe duchy w parafiach na południu Polski nie ma wolnych terminów do świąt. Ludzie trafiają do niego sami albo z polecenia swojego proboszcza - donosi "Nowa Trybuna Opolska".
Egzorcysta tłumaczy, że większość, którym pomaga to ludzie przeklęci albo dotknięci klątwą. W czasie odganiania złych duchów ksiądz korzysta także z pomocy grupy modlitewnej. Dzięki połączeniom telefonicznym wspierają go w walce ze złymi mocami.
CZAROWNICE Z WLK. BRYTANII BOJĄ SIĘ POWROTU INKWIZYCJI>>
Problem w tym, że aby rzucić klątwę, nie trzeba używać specjalnych formułek. Kobieta rzuciła przekleństwo na sąsiadkę, która zaczęła popadać w chorobę. Inną była żona partnera wpędziła w anoreksję - mówi ks. Czenczek.
CHRZEŚCIJANIE ZABIJAJĄ CZAROWNIKÓW Z AFRYKI, ZOBACZ>>
Egzorcysta nie chce wyjawić szczegółów swojej pracy. Zasłania się tajemnicą kościelną oraz obawą o to, że ludzie zaczną szukać opętania tam, gdzie go nie ma.
EGZORCYŚCI WZYWAJĄ JANA PAWŁA II. SZATAN SIĘ GO BOI>>
Jeśli przeczytają charakterystykę jakiegoś opętania, 90 procent dojdzie do wniosku, że też zostało opętane. A ja przede wszystkim chcę pomagać ludziom. Złego ducha nie można się bać, ale nie wolno również go lekceważyć. Musimy być odpowiedzialni - twierdzi ksiądz.
Jego zdaniem niebezpieczne są także amulety, magiczne kamienie, wróżby i horoskopy, bo przyciągają szatana.






WIG +0.03%
WIG20 -0.38%


