Firmowe, czyli... można kraść
Zobacz kto tak myśli.
Nauczeni latami komuny, Polacy własność firmy czy urzędu, dla którego pracują, przywykli uważać za niczyją. W czasach po 89. roku życie nauczyło nas odpowiedzialności i zmieniliśmy się. Potwierdzają to statystyki.
Podobne badania określające moralność Brytyjczyków szokują. Aż 80 proc. zatrudnionych nie widzi problemu z okradaniem własnego pracodawcy - donosi "The Daiy Mail".
Można też wymusić korzystną dla siebie zmianę testamentu starszego członka rodziny - sądzi co drugi Brytyjczyk. Ale moralność nie jest bardzo oczywistą sprawą.
Osiem na dziesięć osób uważa za nieuczciwe kupowanie sukienki na jeden dzień, wyjście w niej na imprezę i zwrócenie do sklepu - tłumaczy gazeta.
Badania na zlecienie organizatorów festiwalu naukowego w Guilford przeprowadził niejaki dr Stefan Fafinski z Brunel University. Kwestionariusze wypełniło 15 tysięcy osób.
Większość była zdania, że nie jest grzechem okradać wielkie korporacje i państwowe molochy.
Jednak aż 37 proc. nie widzi nic złego w przemilczeniu pomyłki (na swoją korzyść) w sklepie. 5 procent więcej godziłaby się na odłamywanie w sklepie łodygi brokuła przed zważeniem. Co trzeci nie oddałby znalezionych na ulicy pieniędzy. Losu na loterii nie oddałyby dwie trzecie.
Piractwu komputerowemu się pobłaża, ale kradzieży fizycznej nie. O ile co drugi zapytany nie widzi problemów z kopiowaniem dvd, to kradzieży ze sklepu przeciwnych jest 97 proc.
-
http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-1211629/How-80-think-OK-steal-work-study-reveals-wavering-moral-compass.html
- http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-1211629/How-80-think-OK-steal-work-study-reveals-wavering-moral-compass.html
5.34
4.32
3.38
Dodaj komentarz