Polaków nie stać na polskie zabawki
Wolą kupować dzieciom chińskie klocki i misie.
Na półkach hipermarketów pełno jest misiów, lalek, aut i maszkaronów wyprodukowanych w Chinach. Czy to oznacza, że nie mamy własnych, polskich zabawek? Wręcz przeciwnie. Nasze produkty są znane i kupowane na całym świecie. Problem w tym, że dla Polaków są zbyt drogie - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
TRUJĄCE ZABAWKI W PREZENCIE POD CHOINKĘ>>
Francuz wydaje na zabawki dla dziecka średnio 47 euro rocznie, Włoch - 21 euro, Hiszpan - 25,5 euro, Niemiec - 29,1 euro, Brytyjczyk - 38,8 euro. Polak - zaledwie 9,7 euro.
SPRAWDŹ, CO DOSTANIESZ POD CHOINKĘ>>
To dlatego sięgamy w sklepie po chiński plastikowy jeździk w kształcie autka za 34,99 zł, a nie po wyprodukowanego przez polską firmę drewnianego, ekologicznego konia na biegunach czy żółwia na kółkach, który kosztuje ponad 200 zł.
Polscy producenci częściej wystawiają się na zagranicznych targach, np. w Norymberdze, niż w Polsce. I znani są bardziej zagranicznym klientom niż Polakom.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że by zaistnieć na rynku, trzeba móc wstawiać swoje produkty do sieci hipermarketów. A to nie jest tanie. Trzeba bowiem wykupić np. regał na zabawki.
Jednak sieć ma kilkadziesiąt sklepów w całym kraju. Po pierwsze, mało któremu producentowi wystarczy towaru, żeby zapełnić regały w tylu placówkach. Po drugie, to kosztuje – jeden regał około 700 zł rocznie. Pomnóżmy to przez powiedzmy 60 sklepów i wyjdzie nam suma, której nieduży wytwórca nie jest w stanie zapłacić - mówi dziennikowi jedna z polskich producentek.
Hipermarkety domagają się także dużych rabatów i bonusów przy okazji świąt i np. Dnia Dziecka.
-
http://kultura.dziennik.pl/swieta/prezenty/artykuly/312050,nasze-zabawki-drogie-bo-dobre.html
- http://kultura.dziennik.pl/swieta/prezenty/artykuly/312050,nasze-zabawki-drogie-bo-dobre.html
5.45
4.37
3.48
Dodaj komentarz