Rzeczpospolita Polska Przemytnicza
Zobacz co nielegalnie wwozimy do kraju.
Kiedyś przemycano ortaliony i nylony. Dziś wypreparowane głowy aligatorów. W PRL-u czy Unii Europejskiej bez granic, przemytnicy zawsze coś chcą nielegalnie przewieźć, a polski celnik ma ręce pełne roboty - czytamy w "Głosie Szczecińskim".
Przemytnikami częściej stajemy się z niewiedzy niż chęci zysku. Najczęściej przywożąc fragmenty rafy koralowej.
Nawet ukruszona ociupinka rafy koralowej jest objęta kategorycznym zakazem przywozu – mówi gazecie rzecznik izby celnej w Szczecinie.
Absolutny zakaz dotyczy też kości słoniowej, muszli przydaczni, skór dzikich kotów, niedźwiedzi i wilków. Podobnie nie wolno wwozić żywych ani wypchanych gadów.
Ostatnie przypadki? Choćby suszone głowy aligatorów u turysty wracającego z Florydy, kolce jeżozwierza, z których wędkarz podróżnik chciał zrobić spławiki czy skórzana torebka z kajmana na ramieniu turystki wracającej z Azji - wymienia "Głos Szczeciński".
Co przemycano w PRLu?
W latach 60. najczęściej płaszcze ortalionowe i nylonowe pończochy. Dekadę później peruki i kryształy. Te ostatnie jednak masowo próbowaliśmy z Polski wywozić. Lata 90. to domena mrówek i masowe przemyty papierosów i alkoholu.
Różnice w cenie prowokowały do wielokrotnych rejsów, przekraczania wyznaczonych limitów i upychania przemytu gdzie się da. Ze zbiornikami na fekalia włącznie. Papierosy wciskano w słoiki po kawie malowane od środka na brązowy kolor czy w pospiesznie opróżniane kartony proszku do prania - przypomina gazeta.
-
http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091004/REGION/273906858
- http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091004/REGION/273906858
5.42
4.35
3.46
Dodaj komentarz