Maszyna ostatecznej zagłady drzemie w Rosji
Komputer w każdej chwili gotów jest wystrzelić cały arsenał atomowy.
System "Perymetr" (obwód, granica, obrzeża) jest bardzo wygodny. Uwalnia najważniejszych polityków i przywódców wojskowych od specyficznej odpowiedzialności - mówi Walerij E. Jarynicz, 72-letni, były pułkownik sowieckiej armii.
Były wojskowy ma na myśli rosyjski system ostatecznej zagłady. Prawdziwą, funkcjonującą broń ostateczną, o której zazwyczaj możemy przeczytać w książkach pisarzy science-fiction oraz paranoicznych zwolenników teorii spiskowych. Jednak tym razem mówimy o faktach. Jarynicz sam pomagał budować ten system.
Celem machiny - jak wyjaśnia - jest zapewnienie automatycznego kontruderzenia atomowego w razie niespodziewanego ataku ze strony USA. Nie ma znaczenia czy amerykańskie rakiety zrównają Kreml z ziemią, zniszczą całe Ministerstwo Obrony, uniemożliwią komunikację i unieszkodliwią wszystkich wojskowych. Naziemne czujniki wykryją atak atomowy i automatycznie rozpoczną kontruderzenie.
Oficjalna nazwa systemu to "Perymetr", jednak częściej spotykane określenie to "Мертвая рука" ("Miertwaja Ruka" - ros. martwa ręka). Został on zbudowany 25 lat temu i wciąż pozostaje ściśle strzeżoną tajemnicą. Po upadku ZSRR pewne informacje na jego temat wydostały się co prawda do opinii publicznej, jednak niewielu ludzi zwróciło na to uwagę. Pomimo starań Jarynicza i jego odpowiednika w USA - Bruce'a Blaire'a - Rosjanie wciąż nie odpowiadają na pytania dotyczące tego systemu, zaś najwyżsi urzędnicy w USA twierdzą, że nie mają o nim pojęcia.
Urządzenie jest tak tajne, że Jarynicz boi się, że mówienie o nim otwarcie jest zagrożeniem dla jego życia, obawia się zamachu ze strony rosyjskich służb specjalnych.
ZIMNA WOJNA
Martwa Ręka została aktywowana w 1985 roku tuż po najgorętszym okresie Zimnej Wojny. W latach 70. ZSRR systematycznie zwiększał swój arsenał atomowy goniąc USA, które równocześnie zdawały się być osłabione i zdezorientowane recesją oraz przegraną wojną w Wietnamie.
Wtedy właśnie pojawił się na scenie Ronald Reagan. Częścią jego polityki było przekonanie sowietów, że Ameryka nie obawia się wojny atomowej. USA zaczęło mnożyć silosy z rakietami atomowymi. Jednocześnie wielu amerykańskich polityków oficjalnie zapewniało, że ich kraj jest w stanie wygrać wojnę atomową.
Nawet jeśli dojdzie do wymiany ognia, ofiary mogą sięgnąć do 10 mln ludzi po jednej oraz 100 mln ludzi po drugiej stronie. To jednak nie cała populacja. Życie będzie toczyć się dalej - mówił Eugene Rostow, ówczesny szef Arms Control and Disarmament Agency.
W marcu 1983 Reagan ogłosił, że USA rozpoczną budowę systemu laserów i rakiet atomowych na orbicie okołoziemskiej mającego przechwycić ewentualny atak rakietowy ze strony ZSRR. Program nazwano "Strategic Defense Initiative" (ang. Inicjatywa Obrony Strategicznej), jednak dziennikarze szybko ochrzcili go mianem "Star Wars" (ang. wojny gwiezdne).
Jednak dla Rosjan kosmiczna tarcza wyglądała bardziej jak Gwiazda Śmierci i ostatecznie przekonała ich, że USA planują uderzyć jako pierwsze. Dlaczego?
SDI nie było w stanie przechwycić całego arsenału pocisków atomowych ZSRR, system ten miał więc zastosowanie jedynie w przypadku jeśli USA zaatakowałyby pierwsze, niszcząc większość sowieckiego arsenału atomowego. Tylko część rakiet zostałaby zatem wystrzelona w odwecie. A te byłaby w stanie powstrzymać amerykańska tarcza.
Dziś wiemy, że Reagan nie planował rozpocząć wojny, jednak Rosjanie nie mieli wtedy o tym pojęcia. Według zimnowojennej logiki, jeśli widzisz, że druga strona przygotowuje się do ataku, masz tylko dwa wyjścia: zaatakować pierwszy lub przekonać wroga, że odpowiesz ogniem, nawet jeśli nikt nie przeżyjesz ataku.
ZEMSTA ZZA GROBU
"Perymetr" to narzędzie zemsty ostatecznej. Jest zaprojektowany tak, by funkcjonować w stanie spoczynku dopóki nie zostanie aktywowany przez autoryzowaną osobę w razie kłopotów. Po aktywacji system zaczyna monitorować warunki zewnętrzne szukając oznak wybuchów atomowych - wstrząsów sejsmicznych, zwiększonego promieniowania oraz zmian ciśnienia, używając w tym celu skomplikowanej sieci czujników rozsianych po całym terytorium Rosji.
Jednak przed wystrzelaniem jakichkolwiek rakiet musi zostać wypełniony poniższy scenariusz:
- System musi zostać włączony przez upoważnioną osobę;
- Musi nastąpić atak atomowy na terytorium Rosji;
- Musi zostać zerwana linia komunikacji z naczelnym dowództwem (jeśli komunikacja jest wciąż możliwa, to system wyłączy się po ok. godzinie przyjmując, że dowódcy wciąż żyją i są w stanie samodzielnie wydać rozkaz do kontrataku);
- System przekazuje decyzję o wystrzelaniu rakiet do osoby, która w danej chwili znajduje się w bunkrze dowodzenia, pomijając całkowicie normalną procedurę i strukturę dowodzenia.
Jeśli powyższy scenariusz zostanie spełniony, decyzja o wystrzelaniu rakiet znajdzie się w rękach osoby najwyższej rangą przebywającej w danej chwili w bunkrze - może ministra wysłanego tam w czasie kryzysu a może młodego oficera prosto z akademii. Jeśli ta osoba zdecyduje się nacisnąć guzik...
Po aktywacji kontratak poprowadzą tzw. rakiety dowodzące. Ukryte we wzmocnionych silosach zdolnych przetrwać atak atomowy i uderzenie elektromagnetyczne rakiety, po wystrzeleniu zaczynają nadawać sygnały radiowe aktywujące arsenał, który przetrwał pierwsze uderzenie. W tym punkcie maszyny przejmują prowadzenie wojny. Wzbijając się nad dogasające radioaktywne ruiny Rosji, lecą nad USA niosąc zaprogramowaną 25 lat temu chęć zemsty i zniszczenia.
Podobny system powstał niegdyś w USA, jednak obawiając się, że przypadek może spowodować jego aktywację, system zemsty zza grobu został zmodyfikowany, składając odpowiedzialność za wystrzelenie rakiet na ręce załóg specjalnych samolotów, centrów dowodzenia. Takie samoloty były utrzymywane przez USA w powietrzu w ciągu całej Zimnej Wojny.
UKRYTA GROŹBA
Taktyka zakładająca wykorzystanie takich technologii jak amerykańskie "Gwiezdne Wojny" czy sowiecka "Martwa Ręka" zakłada, że przeciwnik jest świadomy istnienia takiego systemu, co powstrzymuje go od rozpoczęcia ataku w obawie przed niechybną odpowiedzią strony zaatakowanej. Jednak o ile rozpoczęcie programu "Gwiezdnych Wojen" zostało ogłoszone wszem i wobec o tyle "Martwa Ręka" pozostaje do dziś głęboko skrywaną tajemnicą.
Nie mamy żadnych dowodów, że administracja Reagana wiedziała o sowieckiej maszynie zniszczenia - pisze Nicholas Thompson w "Wired".
Jeszcze dziwniejszy jest fakt, że sowieccy wojskowi nie poinformowali o tym systemie swoich negocjatorów rozbrojeniowych.
Nigdy nie słyszałem o systemie "Perymetr" - mówi Julij Kwicinski, główny negocjator atomowy z czasów aktywacji machiny.
Dlaczego nigdy oficjalnie nie ujawniono istnienia "Martwej Ręki"?
Niektórzy tłumaczą to strachem przed możliwością rozbrojenia systemu przez Amerykanów. Jednak prawda jest o wiele dziwniejsza.
Rosjanie nigdy nie odtajnili swojej broni dlatego, żeby szachować samych siebie. Wśród wysokiej rangi oficjeli i dowódców było w tamtych czasach zbyt wielu w gorącej wodzie kąpanych lojalistów.
Projektanci systemu "Perymetr" samym jego istnieniem zapewnili ich o nieuniknionej zemście czekającej wrogów w razie agresji na Matkę Rosję.
Nieważne, co by się działo, zemsta i tak będzie nasza. Ci którzy ośmielą się zaatakować zostaną należycie ukarani - tłumaczy Aleksandr Żelezniakow, były doradca ministerstwa obrony.
MARTWA RĘKA WCIĄŻ CZUWA
A co jeśli... pojawi się błąd w systemie? Przykładowo, niech jednocześnie zatrzęsie się ziemia, system zainfekuje wirus komputerowy i - na domiar złego - gdzieś w Rosji nastąpi wyciek z reaktora elektrowni jądrowej? Co wtedy? Czy maszyna się nie pogubi?
Nawet jeśli dojdzie do tak nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności to zawsze pozostaje czynnik ludzki. Ostatecznie rozkaz wystrzelenia rakiet musi zostać zatwierdzony przez osobę w bunkrze - zapewnia Walerij Jarynicz.
Oczywiście, jednak jeśli dojdzie do sytuacji gdzie system jest aktywowany, wykrywa wszystkie rodzaje zagrożeń a komunikacja z dowództwem zostaje przerwana (jeden z warunków aktywacji) to czy naprawdę możemy ufać, że jeden żołnierz w odciętym od świata schronie przeciwatomowym zdecyduje się nie aktywować "Martwej Ręki"?






WIG -0.44%
