To ten człowiek rządzi rynkiem dopalaczy w Polsce
Ma 23-lata i ponad sto sklepów.
Dawid Bratko bez skrupułów przyznaje, że ci którzy kupują dopalacze, to "debile". Sam też ich nie zażywa, na handlu nimi zarobił jednak w ubiegłym roku, na czysto, ok. 5,5 mln złotych - informuje dziennik "Polska".
TOTALNA WOJNA Z DOPALACZAMI. SPRZEDAWCY TRAFIAJĄ ZA KRATKI>>
Ten 23-latek na pomysł interesu z dopalaczami wpadł podczas pobytu w Wielkiej Brytanii, gdzie te sklepy działają od dawna. Wkrótce stał się właścicielem ponad stu takich placówek w Polsce. I zaopatruje w towar większość pozostałych.
UNIA STANIE W OBRONIE DOPALACZY W POLSCE?>>
Nie ukrywa wystawnego stylu życia, chwali się mieszkaniem na łódzkich Bałutach, nad Bałtykiem i na Lazurowym Wybrzeżu. Jeździ luksusowymi autami - porsche cayenne i porsche 911 turbo. Zatrudnia rzesze prawników, którzy bronią jego interesów.
W ostatni weekend 127 jego sklepów z dopalaczami zostało zamkniętych. Co o tym myśli?
Moment akcji nie został wybrany przypadkowo. Wiadomo, że w weekend moi prawnicy nie pracują. A w ogóle to totalne bezprawie. Jakby ZOMO wróciło do Polski - mówi dziennikowi "Polska".
Nie wierzy w to, by coś mogło zagrozić jego interesom.
Jesteśmy w Unii. Rząd może robić, co chce, ale w granicach prawa. Na Zachodzie nie mówi się o zamykaniu sklepów - stwierdza w rozmowie z gazetą.
-
http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/315443,dawid-bratko,id,t.html?cookie=1#material_2
- http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/315443,dawid-bratko,id,t.html?cookie=1#material_2
5.42
4.35
3.46
Dodaj komentarz