Tu-154 miał wylądować w Mińsku. Tam czekali urzędnicy
Pilotom za późno przekazano informacje o pogodzie.
40 minut przed katastrofą w Smoleńsku polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych było pewne, że samolot prezydenta odleci na lotnisko zapasowe w związku z fatalną pogodą - donosi "Rzeczpospolita".
Zeznał tak przed wojskowymi prokuratorami Dariusz Górczyński z ambasady RP w Kijowie. To on z ramienia MSZ 10 kwietnia obsługiwał wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku.
NIE POZNAMY PRAWDY O KATASTROFIE? TRACIMY DOWODY>>
Tuż po godz. 8 polskiego czasu poinformował resort oraz placówki dyplomatyczne w Moskwie i Mińsku o gęstej mgle i trudnych warunkach na lotnisku Siewiernyj. Urzędnicy byli przekonani, że załoga Tu-154 skorzysta z lotnisk zapasowych, które zapisano w planie lotu: w Mińsku albo Witebsku na Białorusi.
ROSJANIE: POLSKA PRZTYZNAŁA SIĘ DO WINY ZA KATASTROFĘ TU-154>>
Okazuje się jednak, że o niesprzyjających warunkach atmosferycznych w Smoleńsku pilotów zawiadomiono zbyt późno. Zgodnie z przepisami nie mieli robić tego pracownicy MSZ, ale kontrolerzy lotów.
Po raz pierwszy o fatalnej pogodzie dowiedzieli się dopiero o godz. 8.17 czasu polskiego. Byli już wtedy nad terytorium Rosji - dodaje dziennik.
-
http://www.rp.pl/artykul/544614-Na-Tu-154-czekali-w-Minsku.html
- http://www.rp.pl/artykul/544614-Na-Tu-154-czekali-w-Minsku.html
5.42
4.35
3.46
Dodaj komentarz