Uwaga! Nadciąga koniec świata. Znowu...
Ile zapłacisz, by przeżyć?
Takiej akcji reklamowej nie miał żaden film. Jak nigdy dotąd bliscy jesteśmy zbiorowej histerii. Tak bliscy, że naukowcy NASA postanowili działać... Przekonać miliony przerażonych ludzi, że koniec świata na razie nam nie grozi.
ZOBACZ, JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁ KONIEC ŚWIATA>>
O jaki film chodzi? Oczywiście o obraz Rolanda Emmericha "2012", który 13 listopada wszedł na ekrany kin. I o rozpętaną w internecie kampanię reklamową. Kampanię, która żeruje na ludzkim strachu, niewiedzy, skłonności do wiary w to, że władze coś przed nami ukrywają.
ZOBACZ, CZYM ZAJMUJE SIĘ INSTYTUT NA RZECZ PRZETRWANIA LUDZKOŚCI>>
To sprytne połączenie teorii spiskowej z przepowiedniami dotyczącymi kalendarza Majów, biblijnym potopem i Apokalipsą, przebiegunowaniem Ziemi, aktywnościa słoneczną, koniunkcją planet, Nostradamusem i wziętą żywcem z sumeryjskiej mitologii planetą Nibiru sprawia, że miliony ludzi na całym świecie wierzą w koniec świata, który rzekomo ma nadejść ni mniej, ni więcej tylko 21 grudnia 2012 roku.
Ludzie chyba naprawdę boją się, że świat się skończy - twierdzi Warren Betts, właściciel firmy reklamowej z Kalifornii, którego firma zajmuje się rozpowszechnianiem informacji o prawdziwości naukowych teorii w filmach. - Dzieciaki rozważają samobójstwo. Dorośli opowiadają mi, że nie mogą spać i przestać płakać. To smutne, że potrzebujemy naukowców NASA, by powiedzieli nam, że świat się nie skończy.
Jednak wzrost liczby haseł związanych z datą 21 grudnia 2012 r. to nie tylko dzieło specjalistów od marketingu z Sony Pictures Entertainment. To również wiele lat pracy domorosłych naukowców, fałszywych proroków i zwykłych oszustów, którzy próbują zbić kokosy na ludzkim strachu i naiwności.
Ile razy kończył się już świat?
Ile podobnych zbiorowych histerii już przeżyliśmy? Sporo. Jedną z nich zresztą co roku szumnie wspominamy - 31 grudnia. Tak, tak...
W 999 roku ludzkość przewidywała rychłe nadejście końca świata. Miał on według ówczesnych chrześcijan nastąpić 31 grudnia 999 roku. A potem miało nadejść tysiącletnie Królestwo Boże.
Kto żyw posypał więc głowę popiołem, ubrał pokutną szatę i czekał na jeźdźców Apokalipsy. Minęła północ i... nic. Z tej radości na ulice wytoczono beczułki z trunkami i bawiono się do białego dnia. I świętujemy ten dzień do dzisiaj, nazywając go imieniem ówczesnego papieża - Sylwestra II.
Tysiąc lat póżniej, 31 grudnia 1999 roku również czekaliśmy na koniec świata. I to podwójny.
Według Kasjopejan, tajemniczych istot, z którymi kontakt (duchowy, myślowy?) nawiązała niejaka Laura Knight-Jadczyk (Amerykanka, która wyszła za mąż za Polaka) na niebie miał pojawić się kosmiczny krzyż. Temuż przerażającemu zjawisku zwiastującemu koniec świata towarzyszyć miało zaćmienie Słońca.
Mniej łatwowierni obawiali się innej Apokalipsy. Komputerowego końca świata związanego z millenijnym błędem. O co chodziło? W skrócie o to, że w starszych typach komputerów nie istniała data 2000. A to, jak sądzili niektórzy specjaliści, mogło spowodować krach systemów komputerowych. Miały przestać działać systemy bankowe, zwariować komputery sterujące sieciami energetycznymi, bezpieczeństwem elektrowni jądrowych czy wreszczie wyrzutniami rakietowymi.
Jak się jednak okazało, informatycy wzięli się ostro do roboty i 1 stycznia 2000 roku przywitaliśmy normalnie. Z lekkim kacem, że daliśmy się znowu nabrać.
Zbiorową histerię pod koniec lat 90. ubiegłego wieku wywołały przepowiednie zawarte w wydanej w USA książce "Mass dreams of the future". Została ono rzekomo oparta na zapiskach seansów hipnotycznych z udziałem zwykłych ludzi z ulicy. W stanie hipnozy zadawano im pytania o przyszłość świata. Ich odpowiedzi były zdumiewająco zgodne.
Cóż takiego przewidzieli? Między innymi przebiegunowanie Ziemi. Miało ono zacząć się w 1996 roku. Dwa lata później fala tsunami miała zalać Japonię. Kalifornia, Arizona i sąsiednie stany USA miały zostać skute lodem i śniegiem. A potem miało nadejść trzęsienie ziemi, które oderwie Kalifornię od kontynentu amerykańskiego. I co? I znowu nic.
W 2004 roku mordercza fala tsunami spustoszyła wybrzeża Tajlandii pochłaniając setki tysięcy ofiar. Tego wydarzenia nikt nie przewidział.
W sierpniu ubiegłego roku znów wstrzymaliśmy oddech odliczając sekundy dzielące nas od końca świata. 8 sierpnia 2008 roku, w tunelu niedaleko Genewy, miała zostać uruchomiona Maszyna Ostatecznej Zagłady, czyli Wielki Zderzacz Hadronów.
Wytworzona w wyniku jej działania czarna dziura miała pochłonąć świat.
Nie wiadomo, czy naukowcy wybrali tę datę celowo, by zwrócić uwagę świata, czy też było to nieświadome działanie, ale numerolodzy na całym świecie aż podskoczyli z wrażenia, gdy zobaczyli trzy ósemki.
Trzy ósemki w alfabecie greckim znaczą... "Jezus"! Liczba osiem symbolizuje też doskonałość, nieskończoność, siłę, bogactwo i zdrowie.
Pole do popisu dla różnych teorii spiskowych poszerzyła jeszcze książka Dana Browna "Anioły i Demony".
I znów... Katastrofy nie było. Nie licząc awarii Wielkiego Zderzacza Hadronów. Dziś niektórzy naukowcy snują śmiałe teorie, z których wynika, że maszyneria zawodzi, bo cząsteczka, którą ma odkryć Wielki Zderzacz Hadronów, nie chce zostać odkryta. Przybywa więc z przyszłości i powoduje awarie.
Ostatecznie maszyna ruszyła w zeszłą sobotę i... Zauważyliście, że ze światem stało się coś złego?
A jednak kalendarz Majów się kończy...
No, cóż. Rzeczywiście. Ostatnia data w kalendarzu Majów to 13.0.0.0.0. Czyli, po przełożeniu na kalendarz gregoriański 21 grudnia 2012 roku. Dalej nie ma już nic.
Ten fakt właśnie posłużył do zbudowania teorii o rychłym końcu świata. Tylko skąd Majowie mieliby o tym wiedzieć?
To fakt - cywilizacja Majów była bardzo rozwinięta. Ich wiedza matematyczna i astronomicza zadziwia nas do dzisiaj. Czy wystarczyła jednak do tego, by przewidzieć kosmiczne zjawiska, które wydarzą się blisko dwa tysiące lat później?
Według Patricka Geryla, belgijskiego astrofizyka-amatora i pisarza, wiedza Majów pochodzi z... Atlantydy. Tak. Dosłownie.
Swoją teorię końca świata opisał w książce "Proroctwo Oriona". A przedstawia się ona mniej więcej tak.
Geryl twierdzi, że co 11,5 tys. lat dochodzi do aktywności słonecznej wywołującej zamianę biegunów magnetycznych Ziemi.
Przebiegunowanie prowadzi do nagłej zmiany kierunku ruchu obrotowego planety i katastrofy niszczącej całą naszą cywilizację.
A skąd data 21 grudnia 2012 roku? Mieli ją przewidzieć już astronomowie zamieszkujący legendarną Atlantydę. Atlantydzi odkryli teorię pól magnetycznych Słońca i przewidzieli koniec własnego świata.
Dzięki obserwacji gwiazd dokładnie wyliczyli, kiedy dojdzie do wywołanego zmianą biegunów Ziemi potopu. Kiedy więc, jak twierdzi Geryl, w 9792 roku p.n.e. kilkusetmetrowe fale zalały lądy, a Atlantyda została pogrzebana pod biegunem południowym, zbudowali tysiące łodzi i uciekli do Ameryki Południowej i Egiptu.
I tak wiedza naukowców z pochłoniętej przez potop Atlandtydy przetrwała wśród egipskich hieroglifów, między innymi w zodiaku z Dendery i w kalendarzu Majów, które Geryl - jak sam twierdzi - rozszyfrował.
Czego się dowiedział? Że w roku 2012 r. Wenus, Mars, Orion i inne ciała niebieskie znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e. Bieguny Ziemi znów sie zamienią. Nadejdzie potop. Nastąpi koniec znanego nam świata.
A jeśli kalendarz się nie kończy?
Naukowcy z politowaniem kiwają głowami nad rewelacjami Geryla. Nie on pierwszy, nie on ostatni wieszczył koniec świata. Także potomkowie Majów mają serdecznie dość nieustających pytań o koniec świata.
Tym bardziej, że w twierdzeniu Geryla jest przynajmniej jeden - i to zasadniczy - błąd. Majowie nie przewidywali wcale końca świata. Po prostu chwilowo nie widzieli konieczności układania nowego kalendarza. Żadne ich zapiski nie wskazują na to, by przewidywali, że 21 grudnia 2012 świat przestanie istnieć.
Wręcz przeciwnie. Majowie planowali z wyprzedzeniem nowe święta. Świadczą o tym chociażby glify (tak nazywa się hieroglify Majów) znalezione w Świątyni Inskrypcji w starożytnym mieście Majów w Palenque.
Pochowano w niej zmarłego w VI w. króla Pacala. Jego syn nakazał poddanym, by uczcili pamięć ojca i wyznaczył dzień, w którym mieli to uczynić. Po przeliczeniu na kalendarz gregoriański okazało się, że ma to nastąpić za... cztery tysiące lat. Czyli już długo po rzekomym końcu świata.
A może Nibiru?
W 1843 roku John Couch Adams, brytyjski matematyk i astronom, badając zaburzenia w ruchu orbitalnym Urana doszedł do wniosku, że muszą być one spowodowane oddziaływaniem grawitacyjnym kolejnej planety. No i znaleziono Neptuna. Ale Neptun też dziwnie porusza się po swojej orbicie więc szukano dalej. Gdy znaleziono Plutona okazało się, że ma on jednak zbyt małą masę, by wpływać na orbitę Neptuna. Poszukiwania Planety X trwają więc nadal...
Zecharia Sitchin, dziennikarz i jeden z twórców paleoastronautyki, a jednocześnie zwolenik teorii, że życie na Ziemi ma pozaziemskie korzenie, wywołał wówczas z mroków przeszłości tajemniczą planetę Nibiru.
Jej nazwa pojawia się w mitach sumeryjskich - cywilizacji, która istniała między 6000 a 3000 r. p.n.e na terenach dzisiejszego Iraku.
Na podstawie zachowanych sumeryjskich zapisków Sitchin opracował nową teorię dotyczącą stworzenia świata i rodzaju ludzkiego. Przedstawił ją w książce "Dwunasta Planeta".
Zdaniem Sitchina w naszym Układzie Słonecznym, między Jowiszem i Marsem istniała kiedyś planeta Tiamat. Niestety, zderzyła się ona z jednym z księżyców planety Nibiru. Jej część wraz z księżycem "przesunęła się" na orbitę między Marsa i Wenus. I tak - według Sitchina - powstała nasza planeta i nasz Księżyc.
Naukowiec dowodzi, że Nibiru porusza się wokół Słońca po szerokiej orbicie mającej kształt elipsy - jej obieg wokół naszej gwiazdy wynosi 3600 lat.
Według Sumeryjczyków Nibiru miała już kiedyś przejść przez Układ Słoneczny i zbliżyć się do Ziemi. Przybyli z niej Annunaki (co oznacza w języku sumeryjskim "ci, którzy przybyli z nieba"). Stworzyli rodzaj ludzki i uczynili z niego swoich niewolników. Potem odlecieli, oddając planetę w nasze ręce. Ale nie na wieczność. Przybywają do nas cyklicznie - raz na 3600 lat, gdy Nibiru zbliża się do Ziemi.
Zbliżanie się Nibiru do Ziemi powoduje, niestety, niezbyt przyjemne efekty uboczne, m.in. - jak twierdzi Sitchin - 13 tys. lat temu spowodowało biblijny potop.
Książka Sitchina ukazała się po raz pierwszy w 1976 roku. Cieszyła się sporym zainteresowaniem, choć w świecie naukowym jego teorie nie znalazły poparcia. Jednak pewnie utknęłaby na półce obok książek Ericha von Dänikena, gdyby nie pewne naukowe odkrycie.
W 1983 roku odkryto w podczerwieni dziwny obiekt w odległości 540 AU (1 AU to 150 mln km) od Ziemi. Rozgrzał on na nowo spekulacje o Planecie X.
Choć żadne naukowe źródło nie wspomina o "zbliżaniu" się tegoż obiektu do Ziemi, to ni stąd, ni zowąd takie informacje zaczęły pojawiać się w mediach.
Dziennikarze połączyli informację o odkryciu z 1983 roku z kolejnym doniesieniem z NASA. W 1992 roku agencja poinformowała bowiem o rozpoczęciu obserwacji małego obiektu, o wielkości 200 m (!), w tzw. Pasie Kuipera. Jego odległość od Ziemi wynosi 75 AU. Obiekt ten krąży za Neptunem i nie ma zamiaru opuszczać orbity, ale... Kto by się tym przejmował.
W świat poszedł niczym nie poparty przekaz: Nibiru zbliża się do Ziemi. Pseudonaukowcy natychmiast wyliczyli, z jaką prędkością zbliża się on do Ziemi i kiedy nastąpi zderzenie (biorąc pod uwagę jego odległość od Ziemi w roku 1983 i 1992). I co się okazało? Nibiru uderzy w naszą planetę pod koniec 2012 roku.
TAK BĘDZIE WYGLĄDAŁA ZAGŁADA ZIEMI PRZEZ NIBIRU>>
Nie ma żadnych dowodów potwierdzających tę teorię? Tym gorzej dla dowodów - twierdzą zwolennicy spiskowej teorii dziejów. Rządy, NASA, naukowcy - wszyscy ukrywają przed nami tę informację.
W sieci, m.in. na YouTube, pojawiły się filmy prezentujące rzekome obserwacje Nibiru dokonane przez teleskop optyczny NASA na biegunie południowym. Zagłada nadciąga...
ZOBACZ ZDJĘCIA NIBIRU WYKONANE RZEKOMO PRZEZ TELESKOP NASA>>
Zadbaj o swoje przetrwanie. Wpłać 5 tysięcy euro
Instytut na rzecz Przetrwania Ludzkości to wymysł speców od reklamy filmu "2012", ale rzeczywistość, jak zwykle, przerasta wyobraźnię scenarzystów.
Ten sam Patrick Geryl, który straszy świat "Przepowiednią Oriona" buduje w południowej Afryce, ośrodek przetrwania. Chcesz tam ustawić swoją przyczepę? Zapłać 5 tysięcy euro - za osobę. A może chcesz jakieś lokum? To kosztuje o 500 euro więcej. Ekologiczny dom w tym osiedlu przetrwania to już koszt 20 tysięcy euro.
ZOBACZ JAK MA WYGLĄDAĆ ŚWIAT PO KATASTROFIE - WERSJA GERYLA>>
Naiwnych nie brakuje... Także w Polsce.
POLSKA WERSJA STRONY O FARMIE W DRAKENSBERGU W RPA>>
Co gorsza, jak informują różne organizacje zajmujące się tropieniem spisków, także rządy różnych państw przygotowują się do przetrwania końca świata. Budują podziemne bunkry dla garstki wybrańców. Zapewne, by się wśród nich znaleźć trzeba sowicie zapłacić...
OTO ZDJĘCIA RZEKOMEJ PODZIEMNEJ BAZY, KTÓRA MA UMOŻLIWIĆ PRZEŻYCIE WYBRANYM KOŃCA ŚWIATA>>
Zapytaj specjalistę
A właściwie: "Zapytaj astrobiologa". To strona, na której otwarcie zdecydował sie jeden z naukowców NASA, David Morrison. Miał dosyć doniesień o rzekomym końcu świata i histerii jaka powoli ogarnia świat. Odpowiada na niej na 1000 najczęściej pojawiających się pytań związanych z rzekomym końcem świata.
Czego możemy sie więc dowiedzieć na stronie Morrisona? Nie ma teleskopu NASA na biegunie południowym, który obserwuje i na bieżąco śledzi trejektorię zbliżającej się do Ziemi planety Nibiru. Bo nikt tej planety nie odkrył i nikt tego odkrycia w sekrecie nie utrzymuje.
W tym miejscu stoi radioteleskop należący do National Science Foundation. Ale jak sama nazwa wskazuje, nie może on wykonywać żadnych zdjęć. Rzekome zdjęcia Nibiru to klasyczne oszustwa.
OTO JEDEN Z FILMÓW O NIBIRU Z RZEKOMYMI ZDJĘCIAMI NASA>>
Niektóre z tych zdjęć i filmów byłyby nawet całkiem zabawne, gdyby nie fakt, że wykorzystuje się je do straszenia ludzi - twierdzi Morrison.
Nie będzie zmiany pola magnetycznego Ziemi, czyli tzw. przebiegunowania w grudniu 2012 roku. Tym bardziej nie zmieni ona kierunku obrotu, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego. A to oznacza, że o gigantycznych falach tsunami, które zaleją Himalaje możemy zapomnieć...
Owszem, biegunowość ziemi zmieniała się już kilkakrotnie, co można odczytać w osadach geologicznych, zawierających tzw. substancje ferromagnetyczne, czyli wrażliwe na pole magnetyczne i potrafiące zachować jego orientację, ale nigdy nie następowało to w czasie kilku lub kilkunastu godzin.
Przebiegunowanie Ziemi ma miejsce średni raz na ok. 400 tys. lat i nie należy oczekiwać, że do następnego dojdzie w 2012 roku. Co więcej, nie ma żadnych dowodów na to, żeby w jakikolwiek sposób wpłynęło ono na życie na ziemi.
Kalendarz Majów kończy się 21 grudnia 2012 r.?
Mój kalendarz na biurku kończy się 31 grudnia 2009 roku. Czy to powód do twierdzenia, że 1 stycznia nie nadejdzie? - pyta Morrison na swojej stronie.
- http://www.howtosurvive2012.com/htm_day/home.htm
- http://astrobiology.nasa.gov/ask-an-astrobiologist/intro/nibiru-and-doomsday-2012-questions-and-answers
- http://www.howtosurvive2012.com/
- http://www.universetoday.com/2008/05/25/2012-no-planet-x/
- http://www.universetoday.com/2008/05/19/no-doomsday-in-2012/
- http://www.universetoday.com/2008/10/03/2012-no-geomagnetic-reversal/
- http://www.universetoday.com/2009/11/08/surviving-2012-ian-oneill-on-discovery-channel-sunday-night/
- http://www.instituteforhumancontinuity.org/#/home
- http://news.discovery.com/space/wide-angle-2012-doomsday.html
- http://www.youtube.com/watch?v=NshvnuxvdSc http://www.youtube.com/watch?v=NshvnuxvdSc
- http://www.youtube.com/watch?v=lKbEI8pDz0A&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=lKbEI8pDz0A&feature=related
- http://www.youtube.com/watch?v=x_qbwQfYRa0 http://www.youtube.com/watch?v=x_qbwQfYRa0
5.02
4.20
3.17
Dodaj komentarz
Komentarze (332)
Gość 23.11.2009, 00:06
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Kowal 23.11.2009, 00:09
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
jelcynnn 23.11.2009, 00:12
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 00:13
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 00:24
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
pan tik-tak 23.11.2009, 00:30
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Marsianin 23.11.2009, 00:36
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 01:29
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 01:30
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 01:35
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
marcin r 23.11.2009, 01:35
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 02:03
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 02:12
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
borsuk 23.11.2009, 03:36
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
gość 23.11.2009, 03:49
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 04:13
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 04:29
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 06:15
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Zielu Zielowski 23.11.2009, 06:23
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Zielu Zielowski 23.11.2009, 06:23
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 06:59
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 07:05
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
GośćU 23.11.2009, 07:09
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 07:17
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość. 23.11.2009, 07:19
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 07:25
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 07:25
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Anima 23.11.2009, 07:26
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
hmmmm 23.11.2009, 07:30
Odpowiedz Zgłoś naruszenie
Gość 23.11.2009, 07:32
Odpowiedz Zgłoś naruszenie